fbpx

Mamy do czynienia z niebezpiecznym trendem. Na wielu płaszczyznach.

Tak wiele szukamy rozwiązań tego, co stanie nam na przeszkodzie, że zamiast po prostu coś zrobić, to szukamy sposobów, by naprawić to, co nie chce zadziałać.

Zamiast zmienić jakiś nawyk, to szukamy najpierw metody, analizujemy i próbujemy się metodycznie za to zabrać. Zamiast po prostu zrobić to. Spróbować. Ale najlepiej po prostu zrobić to.

Takie zachowanie określiłbym zachowaniem unikania, bo niby chcemy coś zrobić, ale oddajemy się działaniom zastępczym jak analizowanie, ocenianie, zabieranie się, czytanie i nabywanie gruntownej wiedzy, przygotowywanie się itd.

Na treningu podobnie. Jeśli coś nie wychodzi, to ktoś chce poznać metodę, ćwiczenia wspomagające, analizy, a potem dopasowanej recepty do konkretnego “problemu”.

Mamy świat specjalistów i ekspertów, a po drugiej “pacjentów”, którym może pomóc tylko najlepszy specjalista i unikatowe rozwiązanie. Coraz częściej myślimy, że potrzebujemy specjalistycznej i eksperckiej wiedzy. Stąd tylu ekspertów wkoło. Jakie czasy, takie potrzeby.

Niestety NIE. Zwykle potrzebujemy zwykłej zmiany, która zależy od nas. Od naszej decyzji. Od zwykłego zrobienia czegoś inaczej. Jak ktoś ma mało pieniędzy, to najpierw czyta jak zarobić milion, jakie prace warto podjąć, szkoli się, czyta o optymalizacji, kupuje książki “guru”, zamiast po prostu mądrzej i niestety ciężej pracować. Wiem. Jest taki wysyp obecnie idei pasywnego dochodu, że większość daje się złapać na ten wabik.

Pasywny dochód nie jest zły. Jednak droga do niego czasem zaczyna się od dupy strony.

Niestety, ale nie wierzę, że ktoś na sukces nie zapierdala. Dziś wpaja się, że należy się zoptymalizować i mądrze zarządzać czasem. I ja to rozumiem! To są piękne idee! Sam z tego korzystam. Ale na sukces 90% ludzi zapierdalało śpiąc po kilka godzin przez lata i śniąc na jawie, gdzie chcą się znaleźć. 10% miało ciut więcej szczęścia.

Takie małe porównanie. W moim świecie większość najwyższej klasy sportowców, po prostu żyło każdym oddechem, każdą godziną, by stać się najlepszymi w swojej dziedzinie. Natomiast ci, którzy tego nie rozumieli, którzy nic nie osiągnęli w sporcie, zaczęli pisać książki i doradzać, jak mają trenować mistrzowie. I czasem ci mistrzowie to kupują.

Zanim poczułem, że mam “wszystko” w głowie, jeśli chodzi o prowadzenie treningów, to przez lata każdy trening przygotowywałem z wielką pieczołowitością. Na kartce. Dla każdej grupy. Do dziś tak czasem robię. Ale musi się chcieć zrobić coś dobrze. Po prostu trzeba to zrobić i tyle. Zamiast czytać jak przygotować dobry trening, trzeba go po prostu przygotować. I tak robiłem. Po prostu poświęcałem kilka godzin w ciągu dnia, by przygotować sensowne treningi. Niekoniecznie takie, jakie są opisane książkowo.

Jeśli ktoś skraca pozycje w walce przesadnie, nie dokręca bioder, lub  cokolwiek innego, to niech tak nie robi. Po prostu. Zrób to. Domyślam, że to brzmi prymitywnie. Ale jeśli zaczniemy w pierwszej kolejności skupiać się na najprostszych rozwiązaniach, to być może nie będziemy marnować okrężnej drogi poprzez rozwiązania wysublimowane.

Mówię to też z własnego doświadczenia w pracy. Po prostu zacznij robić to tak, jak ma być. Jeśli nie uda się za którymś razem, trzeba poszukać sposobu. Ale po prostu zrób tak, jak trzeba. Nie doskonale, ale inaczej. W dobrym kierunku.

Po prostu zrób to i nie pompuj tego problemu do rangi filozoficznej.

Być może ten wpis jest chaotyczny i łatwo się przyczepić do bardzo wielu rzeczy. Ja sam wiem, jak się przyczepić. Bo sam oprócz stosowania metody “zrób to” wciąż uczę się lepiej zarządzać czasem, optymalizować poczynania, pracować mądrzej itd. Ale to nie wyklucza tego, że zamiast filozofować, staram się po prostu zrobić coś.

Przykład jeszcze na koniec. Wiele metod w treningu siłowym wynaleziono nie w laboratoriach, nie w zakładach biomechaniki, nie w wydziałach fizjologii, ale po prostu praktykując i słuchając własnej intuicji. Po latach były te metody tłumaczone przez naukę, a tym samym zyskując w niej potwierdzenie

Ostatnimi czasu mam wysyp branży IT na treningach prywatnych. Informatycy trenują! Część z nich uświadomiła sobie, że idealny moment nie nastąpi, idealny czas też nie, idealne miejsce również też nie, więc trafiają do mnie, nieidealnego :). To są osoby, które postanowiły podnieść tyłek z krzesła i zabrać się za siebie. Dla swojego zdrowia. Trzeba dodać, że kierowcy i branża IT, to bardzo deprawująca zdrowie forma pracy.

Dlatego część z nich wybiera się na przedłużone weekendy sportowe w formie obozu. Pełnią one trochę formę ośrodka do spraw uzależnień od pracy :). Gdy jesteśmy atakowani ciągłymi bodźcami, koniecznościami, projektami, to ciężko oderwać się od codziennych obowiązków. Na obozie można zająć się tylko sobą w oderwaniu od codzienności. To trudne :) Wreszcie trzeba przejść w system – ja też jestem ważny i moje zdrowie. Ale to działa. To świetny pierwszy krok, który daje motywację, a także świetny pomysł na podtrzymanie motywacji, gdy już ktoś pierwszy krok wykonał. Ja przykładowo organizuję takie wyjazdy dla facetów – KLIK

Jeszcze inni zapisują się na treningi prywatne, grupowe, albo po prostu znajdują radość (mam nadzieję :)) w ruchu na świeżym powietrzu, lub dowolnej innej aktywności. Na przykład trening na siłowni.

Tak jeszcze na koniec. Stykam się, że ktoś szuka magicznej diety, zamiast zrezygnować z czegoś, co mu nie służy w żywieniu (przykładowo słodkie napoje). Ktoś inny skarży się ból pleców, sztywność barków, bóle głowy, ale nie chce zwyczajnie zmienić prostego nawyku siedzenia przed biurkiem, dodania przerw i krótkich ćwiczeń.

Niestety większość oczekiwałaby jakiejś magicznej, skomplikowanej recepty. Myślę sobie, ze gdyby ktoś miał zapłacić za prostą podpowiedź 2000 złotych, to chyba wówczas magia by zadziałała.

Przecież skoro to takie proste, to musiałby zastosować zasadę – ZRÓB TO. Łatwiej szukać i analizować, zamiast zrobić to. Być może źle. Ale większość z nas nie straci zdrowia z popełnienia błędów, jeśli tylko będziemy chcieli znaleźć optymalne rozwiązanie.

Pozdrowienia

Marcin

© Copyright - Trener personalny Marcin Tomczyk