Skłony Jeffersona

Jefferson Curl

Mają one zarówno wielu zwolenników, jak i przeciwników. Wykorzystywane często w gimnastyce i akrobatyce. Popularyzatorem tego ćwiczenia jest Christopher Sommer, autor książki “Building the Gymnastic Body: The Science of Gymnastics Strength Training”.
 
Jednym z przeciwników skłonów Jeffersona, a przynajmniej osobą, która każe wziąć pod rozwagę tego rodzaju ćwiczenie jest dr Stuart McGill, który zajmuje się biomechanika kręgosłupa.
Jak zauważa w swoich badaniach, kręgosłup jest narażony najbardziej na ryzyko urazu w trakcie zgięcia lub obrotu.
Dlatego przy ćwiczeniach z dużym obciążeniem, przykładowo w trakcie wykonywania martwego ciągu, tak bardzo dba się o neutralne ustawienie kręgosłupa.
 
Czy warto robić skłony Jeffersona?
Dobre ćwiczenie zwiększające mobilność odcinka piersiowego i całej tylnej taśmy. Używane z głową, czyli bez przesadnego obciążenia, nie powinno być ryzykowne. Z mojego doświadczenia, a stosuję to ćwiczenie z rozwagą od kilku lat, jest bezpieczne. Wprowadzam je jako złamanie rutyny treningowej, rozciągnięcie pospinanych dwugłowych ud z dodaniem elementu siły w rozciągnięciu. Jak przy każdym ćwiczeniu słucham sygnałów z ciała, jego “wygody”, odczuć, czy nie alarmuje o czymś niepokojącym.
Osoby, które mają duże problemy z elastycznością pleców, brakiem mobilności, będą miały odczucie, jakby zginały się niemal tylko w biodrach. Przy dobrej jednak koncentracji na segmentarycznej pracy w skłonie, świadomość pracy ciała w tym odcinku wyraźnie wzrasta. Podobną pracę nad świadomością kręgosłupa, pleców można wykonać w klęku podpartym, gdzie staramy się “falować” plecami od kości ogonowej, do podstawy czaszki.
 
Wariacją, może być wykonanie ćwiczenia, ale przy zachowaniu neutralnej pozycji kręgosłupa. Tylko wówczas, nie będą to już skłony Jeffersona, ale skłony z wykorzystaniem obciążenia.
 
A i tak jestem gorącym zwolennikiem martwych ciągów, które są bezpieczne dla kręgosłupa i czynią go bezpiecznym na co dzień 🙂