Kategorie: blogwojownicy

Paradoks Kano – Jigoro Kano

Paradoks Kano, to paradoks, który wziął swoją nazwę od nazwiska twórcy Judo – Jigoro Kano. Tworząc swój styl na bazie klasycznego Jujitsu, oparł się na technikach, które będzie można bezpiecznie trenować ze sparingpartnerem. Wyeliminował jednocześnie techniki niebezpieczne, których nie można wypróbować w bezpośrednim, mocnym sparingu.

Czym zatem jest ten “paradoks Kano“?

Mówi nam on o tym, że techniki mniej niebezpieczne dla zdrowia (np. chwyty, lub odnosząc się do sportów uderzanych – ciosy bokserskie w rękawicy, które można zadawać nieomal z dowolna siłą, w zależności od doświadczenia zawodników) są w praktyce skuteczniejsze od technik, których nie sposób trenować w bezpieczny sposób w sparingu, jak uderzenia w oczy, gardło, jak w klasycznym jujitsu.

Wynika to z tego, że aby trening odnosił swój skutek, musi być w końcu przeprowadzony w warunkach zbliżonych do realnej walki wręcz. Bez markowania, z dowolna siłą i szybkością.

W 1886 roku zorganizowano turniej, w którym zmierzyli się zawodnicy Judo i tradycyjnych stylów walki. Judocy wygrali 13 z 16 stoczonych walk, nie używając tzw. technik destrukcyjnych, czy śmiertelnych. Wykorzystywali w swoich walkach te techniki, które mogli przećwiczyć z partnerem w formie jak najbardziej zbliżonej do bezpardonowej walki.

Jak to mawiał Benny Urquidez “sposób w jaki trenujesz, jest sposobem w jaki reagujesz”. Nie działa powiedzenie, że trenuję tak, ale jak przyjdzie co, do czego, to będę walczył tak, a tak. Sporty walki to oczywiście gra, a nie tylko bijatyka. To szachy, ale w tych szachach, w tej grze, odpala się prawdziwe granaty i pociski, które ranią.

Co z paradoksu Kano wynika?

Na przykładzie Paradoksu Kano można by pokusić się o stwierdzenie, że nie te techniki są skuteczne, które wydają się niebezpieczne. Techniki stają się niebezpieczne i skuteczne, gdy możemy je przećwiczyć w warunkach, jak najbardziej zbliżonych do konfrontacji, przy użyciu pełnej siły i szybkości, z zachowaniem bezpieczeństwa i możliwością ponowienia treningu. A to wszystko celem nauki timingu, dystansu i wszystkich innych składowych decydujących o tym, czy dana technika okaże się skuteczna. Opanowanie techniki to jedno, a zgranie jej w czasie i przestrzeni z realnym przeciwnikiem, to drugie. A trzecie to zgranie tej techniki z przeciwnikiem, który również może reagować na nasze zachowania z pełną siła i szybkością.

Marcin Tomczyk

Sportowiec, trener, zawodnik. Pasjonat zdrowego i sportowego życia. Naturals. Wegetarianin.

Share
Opublikował
Marcin Tomczyk

Ostatnie wpisy

Strefa zawodnika – blog sportowy

Zapraszam do zapoznania się z nową inicjatywą związaną również z moimi projektami sportowymi, ale tym…

4 lata ago

Mistrz Świata 2016

Po raz kolejny udało mi się zdobyć Mistrzostwo Świata!  Miałem się bić w 81 kg, ale…

6 lat ago

Sterydy. Doping dla słabych.

Poranne rozmowy przy treningu... Tym razem o sterydach i o tym, że nie zaczynam nielegalnej…

6 lat ago

Powrót do Klubu

Po blisko miesięcznych wojażach, bycia często poza zasięgiem, zawitałem do domu, do Klubu i jestem…

6 lat ago

Siła!

Człowiekowi to nie potrzeba chyba wiele do szczęścia. Wystarczy ponoć docenić to, co się ma…

6 lat ago

Debiut. Krew oddana.

Dziś zadebiutowałem jako krwiodawca! Czyli oddałem krew :) Co więcej, zadebiutowałem z moimi przyjaciółmi, uczniami,…

7 lat ago