Marcin Tomczyk. Trener, zawodnik i człowiek, który od ponad 20 lat uczy się sportu.
Sporty walki są ze mną od ponad dwóch dekad. Byłem zawodnikiem, zostałem trenerem, stworzyłem Gymnazion i przez lata pracowałem zarówno z ludźmi zaczynającymi od zera, jak i z zawodnikami przygotowującymi się do walk. Z czasem coraz bardziej interesowało mnie jednak nie tylko to, jak człowiek się porusza, ale również to, co dzieje się w nim samym.
Najpierw chciałem być lepszym zawodnikiem. Z czasem ważniejsze stało się uczenie innych.
Przez lata sport był dla mnie przede wszystkim własnym treningiem, rywalizacją i przekraczaniem kolejnych granic. Startowałem, wygrywałem, przegrywałem, wracałem do treningu i znowu próbowałem być lepszy.
Z czasem moja rola zaczęła się jednak zmieniać. Coraz więcej uwagi poświęcałem temu, jak uczyć. Jak wyjaśnić ruch osobie, która nie czuje go tak jak ja. Jak znaleźć przyczynę błędu zamiast sto razy powtarzać tę samą komendę. Jak prowadzić człowieka, który chce zostać zawodnikiem — i jak prowadzić tego, który po prostu chce czuć się silniejszy i sprawniejszy.
Trener nie powinien tworzyć kopii siebie. Powinien pomóc człowiekowi wykorzystać jego własne możliwości.
Kilka punktów z drogi, która wciąż trwa.
Ponad 20 lat treningu i pracy w Muay Thai
Lata własnego treningu, startów, prowadzenia zawodników i osób trenujących rekreacyjnie. Sporty walki stały się dla mnie nie tylko dyscypliną sportową, ale warsztatem pracy trenerskiej.
Mistrz świata Muay Thai
Jeden z najważniejszych etapów mojego doświadczenia zawodniczego.
Mistrz świata i wicemistrz świata
Kolejne doświadczenie międzynarodowej rywalizacji i pracy nad własnym warsztatem zawodniczym.
Gymnazion najlepszym klubem Mistrzostw Polski
Dla mnie szczególnie ważne osiągnięcie, bo nie dotyczyło już tylko własnego startu. Było efektem pracy całego zespołu i zawodników.
Trener kadry Polski Muay Thai
Kolejny etap pracy trenerskiej i odpowiedzialności za rozwój zawodników na poziomie reprezentacyjnym.
Trening personalny, sporty walki i Gymnazion
Pracuję z bardzo różnymi osobami — od początkujących, które pierwszy raz zakładają rękawice, po ludzi z wieloletnim doświadczeniem sportowym. Nadal się uczę, testuję i zmieniam własne podejście.
Nie interesuje mnie trening dla samego zmęczenia.
Rozumieć, nie kopiować
Chcę, żeby osoba wiedziała, po co wykonuje dane ćwiczenie lub ruch. Technika nie jest zbiorem poleceń do odtworzenia.
Budować, nie zajeżdżać
Zmęczenie jest łatwe do wywołania. Znacznie trudniejsze jest dobranie takiego bodźca, który prowadzi do realnej adaptacji i rozwoju.
Widzieć człowieka
Dwie osoby mogą mieć ten sam cel, a potrzebować zupełnie innej drogi. Program jest narzędziem. Człowiek nie jest dodatkiem do programu.
To, że coś potrafię zrobić, nie znaczy jeszcze, że potrafię tego nauczyć.
To jedna z najważniejszych rzeczy, których nauczyła mnie praca trenerska. Zawodnik może działać intuicyjnie. Trener musi tę intuicję rozłożyć na części, zauważyć problem i znaleźć język, który trafi do konkretnej osoby.
Dlatego z biegiem lat coraz mniej interesowało mnie samo demonstrowanie poprawnego ruchu, a coraz bardziej pytanie: dlaczego ta osoba robi go właśnie w taki sposób i co trzeba zmienić, żeby mogła zrobić go lepiej?
- technika zamiast bezmyślnego powtarzania,
- indywidualizacja zamiast jednego schematu,
- siła i sprawność jako narzędzia,
- sporty walki jako umiejętność, nie tylko kondycja,
- długofalowy rozwój zamiast jednorazowego „zajechania”.
Zawsze interesował mnie człowiek, nie tylko jego wynik.
Z wykształcenia jestem filozofem. To zainteresowanie człowiekiem, jego decyzjami, sposobem myślenia, odpowiedzialnością i rozwojem od dawna przenikało się u mnie ze sportem.
Być może dlatego trening nigdy nie był dla mnie wyłącznie liczbą powtórzeń, kilogramami na sztandze czy kolejną wygraną walką. Sport jest także miejscem, w którym człowiek spotyka się z własnymi ograniczeniami, ambicją, strachem, cierpliwością, złością, poczuciem własnej wartości i relacją z innymi ludźmi.
Przez lata coraz wyraźniej widziałem, że rozwój fizyczny i techniczny jest tylko jedną warstwą pracy z człowiekiem. To właśnie ta ciekawość poprowadziła mnie dalej — w stronę psychoterapii.
Forma fizyczna jest ważna. Ale najbardziej interesuje mnie to, kim człowiek staje się w drodze do niej.
Kolejnym etapem tej drogi stał się Gestalt.
Jestem w trakcie całościowego szkolenia psychoterapeutycznego w nurcie Gestalt. Po ukończeniu dwóch lat szkolenia i zdaniu egzaminu rozpoczynam trzeci rok. Przygotowuję się również do rozpoczęcia praktyki terapeutycznej pod superwizją.
Nie traktuję psychoterapii jako odcięcia od tego, co robiłem wcześniej. Widzę ją raczej jako dalszy ciąg tej samej ciekawości człowieka. W sporcie od lat obserwowałem, jak ludzie reagują na presję, porażkę, sukces, rywalizację, wstyd, lęk, złość i własne ograniczenia. Z czasem chciałem rozumieć te procesy głębiej, a nie tylko pomagać człowiekowi lepiej trenować.
Gestalt jest mi bliski również dlatego, że nie oddziela człowieka od jego ciała, emocji i relacji. To podejście, w którym ważne jest nie tylko to, co ktoś o sobie opowiada, ale także to, jak doświadcza siebie w danym momencie i jak wchodzi w kontakt ze światem.
Nie zmieniam jednej roli na drugą.
Trenerstwo, filozofia i psychoterapia nie są dla mnie trzema przypadkowymi historiami. Łączy je jedno pytanie: jak człowiek się rozwija, co go zatrzymuje i co pozwala mu przekraczać dotychczasowe ograniczenia.
Ciało nadal pozostaje ważne.
Lata sportu nauczyły mnie, że człowiek nie jest samą głową. Napięcie, sposób oddychania, ruch, wycofanie czy gotowość do działania są również częścią tego, jak przeżywamy siebie i relacje z innymi.
Sport nauczył mnie patrzeć na to, co człowiek robi. Psychoterapia uczy mnie coraz uważniej patrzeć na to, czego doświadcza.
Mimo nowych dróg Gymnazion nadal pozostaje ważną częścią mojej historii.
Gymnazion przez lata stał się przestrzenią treningu sportowego, pracy indywidualnej i spotkania ludzi o bardzo różnym doświadczeniu. Jedni przychodzą przygotowywać się do zawodów, inni nauczyć się pierwszego ciosu, jeszcze inni odzyskać sprawność.
Właśnie dlatego zależy mi na kameralnym charakterze miejsca i możliwości realnej pracy z człowiekiem, a nie tylko prowadzenia kolejnego anonimowego treningu.
Ta strona jest o mnie. Oferta jest gdzie indziej.
Jeśli trafiłeś tutaj, bo szukasz treningu personalnego, boksu lub Muay Thai, na stronie głównej znajdziesz opis tego, jak pracuję 1:1 oraz jakie formy treningu są dostępne.
Trening 1:1
Siła, sprawność, kondycja, boks i Muay Thai — zakres pracy zależy od Twojego celu i punktu, z którego zaczynasz.
Jeśli chcesz sprawdzić, czy możemy razem pracować — odezwij się.
Napisz lub zadzwoń i powiedz krótko, czego szukasz. Nie musisz wcześniej wiedzieć, jaki rodzaj treningu będzie najlepszy.
Gymnazion · Sosnowiec · ul. Sobieskiego 64A/220 · przy granicy Katowic i Sosnowca
