Z głową w nowy sezon

Wchodzimy w nowy sezon z naszymi, wracamy po wakacjach, po przerwie, po chwilowej rozłące z Klubem, matą, treningiem, regularnością….

W sezonie, w chwilach obniżenia naszej motywacji, zapału, poczucia sensu, przemęczenia, lub innych czynników, nawet takich zwykłych jak znudzenie, odczucie zatrzymania się w rozwoju, braku wiary w progresję i dalszy sens pracy nad sobą, warto mieć przed sobą wizję samego siebie, swojego celu, swojej pracy i pomysłu na siebie. Jest to prawdziwe zarówno w Klubie, jak i poza nim.

Jak nie zatrzymać się…?

Jak pisał Erich Fromm w jakiejś książce (właściwie pewnie dowolnej, bo w każdej pisał niemal to samo ;)), że człowieka zabija niewłaściwe podejście do przedmiotu własnej pracy, a także brak kreatywności w podejściu do niej.
Niewłaściwe podejście w pierwszym znaczeniu, to takie nasze obecne, na czasie, bardzo kolorowe, z wielką zmiennością bodźców, pragnieniem ciągle nowego bodźca, bo przeżyty już jest dla nas za słaby. Takie troszkę zjadanie loda, lub innego smakołyku, bez odczuwania jego smaku, a odczuwanie jedynie jego zimna, lub ogólnej palety smakowej. Do każdego elementu technicznego sportów walki możemy tak podejść, jak i do swojego życia. W sportach walki będziemy oczekiwać wciąż nowych technik, a w życiu nowych przyjaciół, żon, mężów. I adekwatnie też, będziemy techniki rozumieć pobieżnie, i takie same pobieżne będą relacje nasze międzyludzkie z tendencją do ciągłej zmiany i oczekiwania nowego bodźca. Podobnie jest z oglądaniem telewizji, przeżywaniem piękna natury, słuchaniem. Chodzi o zaangażowanie. Klub jest jak wielkie pole na którym siejemy, a owoce jakie siew wyda, będą służyły nam również w życiu.
Warto podejść do treningu i do życia, jak do przygody w rozumienia ciekawości, a nie przygodności.
Po kilku latach, można uznać, że co miało się zrobić, to się zrobiło, wszystko się wie, zna, a słuchanie po raz dziesiąty tego samego, w niczym mnie nie wzbogaca. Jednak czym innym jest rozumienie słów, a czym innym jest rozumienie prawdziwego znaczenia jako całości. Podobnie technika powtarzana po raz tysięczny raz wydaje inny „dźwięk” niż przy 10 powtórzeniu.
W treningu i podejściu do siebie potrzebna jest ta ciekawość i świadomość, że się rozwijamy. Nie koniecznie rozwija nas to co nowe. Nowy bodziec, może być tylko ucieczką przed nudą, a być może przed konfrontacją z sobą. Nuda może być wynikiem małej koncentracji, brakiem zaangażowania, zwątpieniem w siebie. Może, ale nie musi.
Warto każdego roku podsumować sobie czas, jaki się poświęciło na swoją pasję, na rozwój. Podsumować i zobaczyć, co udało mi się zrealizować, z czego jestem dumny, co zmieniło się we mnie, jak podchodzę do treningu, czy relacje z innymi ludźmi są bogatsze, czy trening powoduje to, że staję się bliższy sobie i innym ludziom, czy sam trening staje się dla mnie narzędziem dużo większym, niż tylko techniczną zabawą dziecka klockami.
W podsumowaniu warto zapytać siebie, czy jestem sportowcem, kim dla mnie jest ideał sportowca, kim chciałbym być, jaki chciałbym być i jakie wartości w naszym sportowym życiu noszę w sercu?
A może warto rozciągnąć to na pytanie, czy sportowiec, zawodnik może pić, palić, ćpać i prowadzić hulaszcze życie w weekend, a w tygodniu trenować? Ilu jest sportowców, którzy swoją pracę traktują jako coś więcej niż lanserkę. W świecie zaburzonej pewności siebie i samotności wynikającej z naszych pobieżnych relacji, przychodzi pragnienie akceptacji w wielu kręgach, czyli bycia na sali sportowcem, w weekend hulaką, a do tego przedstawiać skrajne poglądy dostosowane do rozczłonkowanej osobowości, i przykrywać je tak samą silna argumentacją, jak trening przeplatany melanżami.
Wchodzenie w nowy sezon, jest jak wejście w nowy rozdział naszego życia. Warto wytyczyć sobie cele, zastanowić się, co ten sezon może we mnie zmienić, co chciałbym poprawić, udoskonalić, co mi imponuje i chciałbym się do tego zbliżyć i realistycznie spojrzeć na swoje cele. I znów odwołam się tu do przygody. Przygoda to jednak nie szaleństwo, ale przed wszystkim odwaga do przekraczania nas samych.

Dziś nie tylko ja rozpoczynam przygodę swoją w nowym sezonie, wchodzę w niego z nowym sercem, gotów na zwątpienia, ale jednocześnie z wielką siłą tego mięśnia, którą jest pasja i pragnienie rozwoju.

Wszystkim innym życzę wytrwałości i pamiętania o tym, że niezależnie ile się upadnie w zwątpieniu, ważne, ile razy podniesiemy się w silniejszej wierze w to, że to, co czynimy, nas ubogaca.

0 replies

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *