,

W biegu zagubiony

Miało być 30 minut luźnego biegu. Nowa trasa. Zero asfaltu. Drzewa, ptaki i czasem jakiś spacerowicz i jak się potem okazało, tylko jeden biegacz. Po 10 min. byłem już na tyle daleko od Klubu, że mogłem biec trasą, której początek, już kiedyś poznałem. Mostem nad Roździeńskiego z łypnięciem okiem na trzy-pasmówkę, gdzie auta wiozły na siedzeniach różne ludzkie historie.

Read more